Prosta zabawa i nauka czytania, czyli jak zająć znudzone dziecko

IMG_20140822_180702

Są takie sytuacje, kiedy trzeba nagle wyciągnąć asa z rękawa i zająć czymś dziecko np. w kolejce u lekarza, w urzędzie, na poczcie… Nie mamy niani, więc dzieci towarzyszą mi cały czas. Mieliśmy przypadki naprawdę ekstremalne, zbyt intymne na bloga, ale przyzwycziłam się do tego, że łzy w oczach mogą mi stanąć ze złości i ze śmiechu, który ciężko opanować, mimo, że obserwatorom może do śmiechu nie jest.

W każdym razie, to co się u nas ostatnio sprawdza, to małe karteczki, które noszę wszędzie, na wypadek gdybym zmieniła torebkę, są w kurtce i w plecaku. Do tego długopis lub ołówek.

 

Zabawa zaczerpnięta jest żywcem z Montessori, tyle, że nie w warunkach pracy własnej, tylko polowych.

Pytam, albo proponuję fajną grę, żeby oczywiście był wolny wybór. Wyciągam karteczki i ołówek. Mówię: „Mam dla ciebie wiadomość” Dziecko oczywiście czeka podniecone, a ja piszę krótkie, proste słowo. Składam kartkę na cztery (fajniej się odpakowuje) można też na pół. Podaję dziecku, dziecko próbuje odczytać. U nas jest tak, że starsza też chce napisać do mnie wiadomość, więc zabawa się rozkręca, wszytko jest powoli i w dużym napięciu, ale też wyciszeniu. Wkręcił się też dwulatek, któremu rysuję rysunki, a on zgaduje: kot, por itp, to co wiem, ze umie powiedzieć lub wyartukułować na swój, dla mnie zrozumiały sposób. Mały oczywiście nie pozostaje dłużny i smaruje coś na kartce, składa i podaje mi.

Zabawa prosta, nie wymaga tachania wszedzie toreb z samochodami i grającymi misiami, a mocno angażuje znudzone pociechy w mało przyjaznym otoczeniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>