Wyrodna matka!

IMG_20140715_102522

Jestem wyrodną matką. Tak wyrokują niektórzy przechodnie. Czasem spotykam też inne matki mojego pokroju, uśmiechamy się do siebie i cieszymy się, że jest nas więcej. Zdarza się, że ocena zostanie wystawiona wprost, czasami pada tuż za plecami ze wzrokiem pełnym politowania wbitym w nasze dzieci.

„Co za wyrodna matka, sama idzie w butach, a dziecko boso! A przecież szkła są na ulicy”

„Co z pani za matka, jak można tak dziecko ubrać! Pani w podkoszulku, a dziecko gotuje się w rajstopach”

„Ojej, chodź dziecko, to ci rączki umyje, bo takie brudne, że wstyd! Niechże pani nie pozwala jeść takimi rękami, bo dziecko chore będzie!”

„Dziewczynko, mamusia powinna cie czesać, bo wyglądasz jak czarownica?”

„O jakaś ty niegrzeczna! Nie mówi się do mamy, że jest głupia! Dziwię się, że pani jej nie przyłoży!”

Dla mnie ważniejsze jest, żeby dziecko było szczęśliwe, niż żeby dziecko wyglądało.

Nie zmuszam dzieci do mycia buzi, czy rąk, tylko tłumaczę, jakie to ważne i kiedy należy to robić. Często współpracują, a czasem nie i nie jest to dla mnie katastrofa.

Nie noszę mokrych chusteczek w torebce i nie posiadam spryskiwacza antybakteryjnego, bo uważam, że dzieci na dworze ciągle się brudzą. Bieganie za nimi i przeszkadzanie w zabawie męczy i mnie i ich. Mydło w domu jest wystarczającym środkiem myjącym.

Pozwalam na chodzenie boso, bo jest to fantastyczne doznanie, zwłaszcza, gdy jest rosa na trawie. Sama też to uwielbiam. W naszym kraju ulice są regularnie zamiatane i mimo częstych bosych wypadów, nigdy nam się nic nie przydarzyło. Czasami zdarza mi się uczulić dziecko na nieposprzątaną psią kupę.

Staram się czesać dziecko raz dziennie. Czasami samo chce, więc nie przeszkadzam nawet, jeśli to trwa trzy dni. Jak zaczynają się robić dready to wiem, że muszę zareagować, bo trzeba będzie obciąć. Zazwyczaj ten argument przekonuje. Nie związuję kucyków na czubku głowy i nie wpinam po 3 spinki z każdej strony, tylko po to, żeby wyglądało słodko.

Nie oczekuję, że dziecko będzie spełniało wszystkie normy społeczne i będzie się zachowywać jak wytresowany piesek na komendę mamusi. Czasem krzyczy, czasem się złości, czasem powie, że jestem głupia, bo inaczej nie jest w stanie w tym momencie wyrazić, jak bardzo coś go zdenerwowało i jak mocno się z tym nie zgadza. Obecność publiczności nie zmienia mojego postrzegania na sytuację i nie sprawia, że czuję się nieudolnym rodzicem.

Szanuję zdanie moich dzieci. Pozwalam im doświadczyć na własnej skórze, jak to jest ubrać się za ciepło, nie ubrać kaloszy w deszcz, czy nadepnąć na twardy kamień. Dla mnie jest to absolutny warunek do zdrowego rozwoju dziecka, do dania im poczucia niezależności, do traktowania ich, jak ludzi, którzy mają potrzeby i własne zdanie. Dzieci nie są naszą własnością, nie są naszą wizytówką, a ich wygląd, to nie nasza reklama. Dzieci najlepiej wiedzą w czym im jest wygodnie i co się im podoba, a czesanie im kucyków i straszenie, że jak ściągną gumkę, to nie dostana loda, jest ranieniem ich poczucia własnej wartości. Oczywiście rodzic ma zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo. W tych względach nie ma dla mnie kompromisów z dzieckiem. Zauważyłam jednak, że dziecko, które doświadczyło, łatwiej jest przekonać. Jeśli w zimie dziecko nie chce ubrać kurtki, doprowadzenie do eskalacji, spowoduje tylko większy upór i rozwiązanie siłowe, niekoniecznie fizyczne. A można wyjść z dzieckiem na dwór w sweterku i zapytać, czy jest mu ciepło, czy zimno. U mnie skutkowało, a po drugim razie dziecko pamiętało i nie musieliśmy wychodzić, wystarczyło przypomnienie sytuacji.

Mniej moralizować, a więcej pozwalać doświadczać. Do wielu rzeczy mam dystans, ale wciąż łapię się jeszcze na pouczaniu, czasami nawet parę dni po fakcie. Dlatego warto to sobie regularnie przypominać i nie zrażać się niepowodzeniem. Sukcesem jest już uświadomienie sobie, że coś się zdarzyło, czego nie chcieliśmy:)!

2 thoughts on “Wyrodna matka!

  • 13 sierpnia 2014 at 14:35
    Permalink

    Jesteś moim alter ego! Genialny post! Po nim nie czuję się osamotniona;-)

    Reply
  • 13 sierpnia 2014 at 15:36
    Permalink

    :) cieszę się, im nas więcej tym lepiej dla nas i dla naszych dzieci:) Pozdrawiam serdecznie!

    Reply

Odpowiedz na „beeAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>